czwartek, 26 czerwca 2014

Ciężki dzień

Dzisiaj miałam 2 ataki paniki - wrrr jakie to wykańczające. Jechałam z babcią do miasta, bo babcia miała kilka spraw do załatwienia. Dla nerwicy to oczywiście świetna okazja by się wykazać. Najgorzej było w drodze powrotnej - już myślałam, że będę zawracać do miasta i szukać lekarza. Sto myśli na sekundę : "co ja powiem babci", "pewnie zrobię z siebie pośmiewisko" "babcia będzie się potem martwić" "chyba zaraz się uduszę" "chyba język mi puchnie" "na pewno mnie osa ugryzła" itp. itd. Na szczęście nie zawróciłam i dokończyłam dzielnie zadanie. Jak jednak pewnie wiecie, tego rodzaju lęki są strasznie męczące - po nich czuję się jak po ciężkim dniu pracy. Oby jutro było lepiej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz